67. Fight Song
27.10.2009 :: 00:51 | Link | Komentuj (0)
Here goes! Stolen from: http://mykardia.deviantart.com/
[] You have screamed at an inanimate object for “hurting” you.
[] You have ran into a glass/screen door.
[] You have jumped out of a moving vehicle.
[x] You have thought of something funny and laughed, and then people gave you weird looks. (lol that's my life!)
[x] You have run into a tree/bush.
[x] You have been called a blond. (i'm blond)
TOTAL: 3
[] You know that it IS possible to lick your elbow.
[x] You just tried to lick your elbow.
[x] You never knew that the Alphabet and Twinkle Twinkle Little Star had the same melody.
[x] You just sang them to make sure.
[] You have tripped on your own feet and fallen.
[x] You have choked on your own spit. (yes I KNOW it's stupid xD)
TOTAL: 4
[] You have seen the Matrix and still don’t get it.
[] You type with three fingers or less.
[] You have accidentally caught something on fire.
[] You tried to drink out of a straw, but it went into your nose.
[] You have caught yourself drooling.
TOTAL: 0
[x] You have fallen asleep in class. (who did not?! xD)
[x] Sometimes you just stop thinking. (VERY rare. but it happens i must admit :D)
[x] Sometimes when you are telling a story you forget what you are talking about. (often)
[] People often shake their heads and walk away from you
[] You are often told to use your ‘inside voice’.
TOTAL: 3
[] You use your fingers to do simple math.
[x] You have eaten a bug accidentally. (disgusting, but yeah)
[] You are taking this test when you should be doing something more important. (sleeping doesn't count i guess?)
[] You have put your clothes on backwards or inside out, and didn’t realize it. (never)
[x] You’ve looked all over for something and realized it was in your hand/pocket the whole time. (my phone, often :])
TOTAL: 2
[] You have posted bulletins because you are scared that what they say will happen if you don't.
[] You break a lot of things. (not really)
[x] You tilt your head when you’re confused. (sometimes)
[] You have fallen out of your chair before.
[x] When you’re lying in bed, you try to find pictures in the texture on the ceiling. (hm. rather not, but once or twice i did)
[] The word “um” is used frequently.
[x] You don’t know what “um” means. (???)
[] You say “what” and “huh” a lot.
[] You plan to use a calculator to multiply your score for this bulletin.
TOTAL: 3
GRAND TOTAL: 15
NOW, take your total, and multiply it by 4.
and re-post as: I am 60% Mentally ill.
whole truth :)
do posłuchania polecam The Republic Tigers - Fight Song
66. lato lato...
20.10.2009 :: 02:44 | Link | Komentuj (0)
Button zdobył tytuł mistrza F1 2009. Czy to jednosezonowe - czas pokaże. Noc po zdobyciu tytułu spędził podobno w swoim pokoju hotelowym, szczypiąc się w rękę. Komentarze pod tą informacją rozbrajające. Uśmiałam się:
"Propozycje: Co Button robił sam całą noc na łóżku w hotelowym pokoju?
1. Pisał szyderczego maila do Hamiltona, (moim zdaniem owned!) 2. Zaczął konstruować bolid na przyszły sezon, 3. Próbował napić się szampana z pucharu, który dostał, 4..."
"4. Zastanawiał się jak to możliwe, że Vettel zdobył więcej ...
... niż 1 punkt :)"
"wysłał sms do Barichello: sry mate (:"
"dzwonił pod dowolnie wybrane numery tel. i informował o ...
... swoim sukcesie. zajęło to całą noc bo musiał najpierw tłumaczyć co to jest ta cała F1"
"SZYDEŁKOWAŁ"
"na pewno oglądał "Taniec z Gwiazdami""
"bawił się dyfuzorem" - mój ulubiony
"pogo bez ubran"
"11. Zadowalal sie sam za pomoca swojej reki"
Tak, czy siak, wszyscy się cieszą, a najbardziej Button. Ja podejrzewam, że szalał ze szczęścia, skacząc, tańcząc, pijąc, płacząc i ogólnie emocjonując się. No skoro nie ma laski... ;)
65. Superman
10.10.2009 :: 01:25 | Link | Komentuj (0)
No stop signs, speed limit
Nobodys gonna slow me down
Like a wheel, gonna spin it
Nobodys gonna mess me round
helll yeahhh :)
64. Breathe (2 AM)
01.10.2009 :: 15:03 | Link | Komentuj (1)
No to tylko wpis w poniedziałek i oddanie indeksu. Dziwią mnie te magicznie przesuwane daty oddania indeksów, ale w sumie co mi tam. Jak mi sekretarka pozwoliła 5go po wpisie, to będzie 5go ;]
Ale ogólnie rzecz biorąc jestem już na 4tym roku etnologii i 2gim filologi angielskiej z językiem niemieckim xD Nie wierzyłam, że skończę ten pierwszy rok drugich studiów, a tu proszę!
Jutro przyjeżdża Jerzynka i jedziemy w sobotę na wesele xD Będzie fun (a przynajmniej w nadziei na "fun", wybór mój padł na Jerzego ;]). Jak pomyślę o tej furze jedzenia, godzinach tańcowania i rzece alkoholu, to aż mi się śmiać chce. Z radości oczywiście. Jak to człowiekowi czasami niewiele do szczęścia potrzeba...
Czwarta seria Supernatural taka sobie. O ile Castiel-anioł jest sexi i mrrr, to tyle, jeśli chodzi o plusy serii. Dołująca jest, naciągana nieco, szczególnie na początku. Mam nadzieję, że w piątce się to poprawi.
Zaś drugi odcinek szóstej serii House M.D. nie podobał mi się. Pierwszy, uszedł, ale drugi. Nah. Oby i tu się poprawiło.
A w tej chwili nie umiem myśleć o niczym innym, jak o obiedzie. Spaghetti będzie.
Idę podbijać kuchnię!
63. Secret Labyrinth
28.09.2009 :: 02:27 | Link | Komentuj (0)
Jeszcze 3 wpisy dzielą mnie od posiadania kompletów tychże w filologicznym indeksie. O ile jeden zdobędę jutro o 11, a drugi we wtorek o 12, to ni chu chu nie wiem co z trzecim. Bo praca się jeszcze pisze. Dobra. DOBRA. Jutro wyślę ją babce. Shit. Ciekawe, czy zrobi mi tę przyjemność (i łaskę, bo tylko li na łaskawość Jej Wielkości A.Z liczę, bom głupia jest, że nie oddałam pracy w terminie) i zdąży przed 30tym września, bądź 1szym października!
Poza tym grubo - okazało się, że mam w gronie już-nie-znajomych osobę, która kreuje sobie w głowie własny świat. Chyba jest tam jakąś celebrytką, bo boi się, że wszyscy chcą ją zdradzić (czym i przed kim - bite me if I knew). Wszyscy jej życzą źle, szkodzą i chcą sprzedać cenne informacje o jej życiu. Komu? Obcym! Albo agentom wrogich wywiadów! Albo paparazzim! Nie no, ciekawie musi mieć, naprawdę. Wesołe musi być życie z manią prześladowczą w każdym razie xD
Dziś nastąpił ten dziwny dzień, kiedy smakuje mi piwo. Do tego nieodłączna fajka (shame on me!) i spacerki z pieskiem (Olga-współlokatorka, przywiozła swą zacną Sheri-labradorkę i tak oto sobie tuptamy na spacerki). Wesołe byłby moje życie, gdyby nie ta szara chmura w postaci nieoddanej pracy, o której wspomniałam wyżej.
Dobra, koniec, bo jestem monotematyczne i umówiłam się z kuliżanką z filo przed kolegium o 10:15 (;_;), więc wypadałoby iść się umyć, zrobić łóżko i nyny pójść, co niniejszym mam zamiar zrobić po kolei!
Sweet dreams all.
C. Bardzo Śpiąca
62. Ladies And Gentlemen
21.09.2009 :: 00:49 | Link | Komentuj (1)
I tak oto dnia wczorajszego skończyłam zacne 22 lata. Nie wiem czemu tylko wiele osób (całe trzy, czy cztery ;p) mi mówi, że mam się nie przejmować, że starzeję się, że mam się nie smucić. Ej, to jeszcze nie jest setka! Nawet nie ćwierćwiecze. Nie smucę się. Ba, nawet cieszę. Z roku na rok staję się mądrzejsza.
Przez wyłączenie przypomnienia na naszej-klasie, przynajmniej wiem, kto NAPRAWDĘ pamiętał :) Aż dziwnie nieco mi było, że nie zostałam zasypana taką ilością życzeń, jak w zeszłym roku. Ale te szczere i tak najcenniejsze.
Szkoda tylko, że musiałam siedzieć w Krk, bez Rodziców urodziny to nie to. Jasne, towarzystwo, które świętowało ze mną, też było, znakomite. Ale to drugie urodziny, poza dziewiętnastymi, które spędziłam poza domem. I to nie to. Pępowina w tej sprawie jeszcze raczej nie odcięta.
Tata obudził mnie o 8:31, 'zdziwiony', że jeszcze śpię. Wredny :D Przynajmniej wiadomo, po kim mam tę cechę. Próbowałam usilnie spać dalej, ale co godzinę, do 11, zawsze coś lub ktoś mnie wyrwał z sennych marzeń. Była i Mama (^^) i... Dzwoni telefon, półprzytomnie patrzę na wyświetlacz zewnętrzny, a tam tylko końcówka nieznanego numeru, początek już się przewinął. Odbieram. A tu "sto lat" w wykonaniu Alicji. ALICJI! Z USA :) To było coś jednak.
Potem do 13:30 półsennie włóczyłam się po mieszkaniu w koszulce nocnej i polarze, oglądając Supernatural oraz jedząc steropian (czyli Wasę) z pastą z łososia. Potem na dwie godziny zaszyłam się w łazience, robiąc sobie grejpfrutową kąpiel, nakładając maseczki, kremy oraz balsamy. A co! Moje urodziny w końcu. Następnie skoczyłam po piwko na posiadówę, zrobiłam sobie obiad i dalej oddawałam się serialowemu zamiłowaniu, aż do przybycia Mey i Kicaja.
Potem doszła moja nowa współlokatorka Marysia. I tak siedziałyśmy we 4, jedząc pizze, sałatki i pijąc piwo i wino. Z co lepszych dialogów (które mogą nie śmieszyć, ale mnie śmieszą dalej xD):
Marysia: O nie! 2009 rok to rok piwa? I dowiaduję się o tym dopiero we wrześniu?! *puszkę miała Tyskiego w ręce z napisem głoszącym takie mądrości*
Ja: Owszem. A 2010, to rok Chopina.
Mey: Którego Chopina?!
Reszta: O_o *aby po chwili gruchnąć śmiechem*
Kicaj: HAHAHA. Takiego kompozytora, wiesz xD
Mey: No jej, no myślałam, że jak mówicie o piwie, to chodzi o wódkę "Chopin".
oraz drugi:
Marysia kicha gdzieś w oddali
Ja: Na zdrowie!
kicha drugi raz
Ja: Na picie!
Mey: Na piwo!
Ja: A trzecie jest na seks!
Mey: Na wódkę!
Ja: Na seks!
Kicaj: E, czemu mi się zdarza maksymalnie dwa razy tylko kichnąć?
Ja: Ba, mnie się zdarza i cztery. Hm, ciekawe co jest czwarte?
Mey: Nirvana?
To był udany dzień. Naprawdę.
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! Miałam napisać, że z niemieckiego wyników nie ma, a miały być do północy. Ale weszłam, tak ot, dla potwierdzenia. A tu co?! 3,5 xD
Udaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaany. I taki uroczy, jeszcze w zasadzie urodzinowy prezent sobie zrobiłam :D I tak, wiem, niepotrzebnie panikowałam :P Z ustnego to miałam 80% (4). Szkoda, że gramatyka mi całościową ocenę obniżyła do 3.5. Ale i tak jestem ABSOLUTNIE ZACHWYCONA!
Teraz tylko jeszcze psychopedagogikę załatwić, pozbierać wpisy i juuuż! A ja tak nie wierzyłam, że skończę ten rok! (tfu tfu, jeszcze nie skończyłam w końcu ;p).
A z etno jutro oddaję indeks ;]
Marzenie natomiast mam jedno na dziś - załatwić sprawę z czesnym! Dziś za to trzymajcie kciuki!
C. Zmęczoooooooooona (i Starsza o Rok)
61. czarna rozpacz
18.09.2009 :: 23:42 | Link | Komentuj (1)
Jest mi zimno. I do tego jutro egzamin, myślałam, że będzie "lajt". A tu będzie chuj, a nie "lajt". Niby niemiecki, niby co my to mamy za poziom tego niemca. A tu proszę. Od źródeł swych otrzymałam wersję czerwcową. I o ja pierdolę. Ja wiem, że Boską interwencję już wykorzystałam aż nadto. Ale dziś, to będę się modlić. Żeby pozwalali ściągać, jak to było w czerwcu i żeby na mnie olśnienie spłynęło.
Trzy lata niemiecki się kurzył. I cofał do tego.
Pociesza mnie lekko jedna myśl - to pierwszy termin. Tragedii nie będzie, jak uleję. Ale JA NIE CHCĘ.
Boże, daj mi prezent urodzinowy w przeddzień tychże, pozwól mi zdać.
Trzymajcie kciuki, myślcie o mnie, nawet źle, to też daje mi pozytywnego kopa.
EDIT:
i kurwa na gg dostałam jeszcze jakaś durną reklamę "rzucono na ciebie klątwę, sprawdź jaką" i zachęcenie na wejście gdzieś tam. Nie dość, że głupie, to jeszcze "w porę".
60. New Frontier
17.09.2009 :: 01:43 | Link | Komentuj (2)
Yuuhuuuuu. Zdałam. Nie wiem jak. Zdałam i psycholingwistykę i gramatykę opisową. Jeszcze tylko projekt z psychopedagogiki (jutro już obiecuuuuuuuuujęęęęę!) i w sobotę niemiecki (pierwszy termin :P). I będę na drugim roku. Ale NAJCIĘŻSZE ZA MNĄ!!!! Hell yeah! :)
A propos "hell". Skończyłam pierwszy sezon Supernatural. Wbrew sobie na początku, bo nie lubię seriali-horrorków (duchy, klątwy, duchy, dziwne stwory, wspominałam o duchach? tylko wampiry lubię xD). A tu proszę. Walczę ze sobą. No i szaleję za Winchester Bros. xD A tu ostatni sezon kończy się wypadkiem samochodowym. Dramat. A drugi wg mojego programu od torrentów, ma być dopiero za 6h ;_; Ale uświadomiłam sobie, jaka jestem prawa. Tuż bo obejrzeniu każdego odcinka, wywalam go :D Nie piracę!
Obejrzałam też final ep. True Blood i naprawdę nie lubię głównej bohaterki xD Dobrze, że pomimo tego, że jest "główna", to wcale nie jest główna (rozumiecie, prawda?).
No i ściągnęłam pierwszy odcinek The Vampire Diaries. Jest ok. Co będzie dalej? Zobaczymy. Z tego, co czytałam, to zapowiada się kiepściutko. No i wkurza mnie, jak to mówią, że teraz piszą o wampirach, bo Meyer napisała. False. Autorka TVD napisała swoją pierwszą książkę 10 lat przed Meyer. Tylko serial wykorzystuje teraz nagłą falę popularności.
Już w przyszłym tygodniu odcinki nowych sezonów House M.D. i The Mentalist. 4.10 dopiero drugi epek Dextera (pierwszy już widziałam, mimo, że premiera dopiero 27go).
I jak ja cholera znajdę pomiędzy tymi wszystkimi serialami czas na naukę? :P
Do słuchania dziś polecam The Wallflowers - Everybody Out Of The Water (New Frontier). Ale chłop ma głos, mrrr.
59. Quiet Times
11.09.2009 :: 00:24 | Link | Komentuj (2)
"For all those who stood up and were counted
For all those for whom money was no motive
For all those for whom music was a message
I want to thank you
For making me
A little more sure
A little more wise
And courageous
You told me to look much further
You told me to walk much more
You told me that music matters
And to chase the dogs back from my door
I won't stop here
I won't be still until the sun sets
On us all.."
Dziś się uczyłam. Nareszcie. Nauka z inną osobą jest bardzo motywująca, bo nie mam się jak wykręcić. Nie powiem "za godzinkę zacznę", nie zrobi się z tego pięć. Psycholingwistyka przyswojona w znacznej mierze (oby, tfu tfu*).
Mam tylko OGROMNE wyrzuty sumienia z powodu wydanych przeze mnie pieniędzy. W kilka dni poszło tyle... Nie trzeba było iść do kina (albo chociaż w środę, kiedy jest o połowę taniej!), jeść tam nachosy, robić zakupów dużych w tak drogim sklepie. Jestem zła. Z urodzin, co dostanę, pójdzie na życie. Żadnych ciuchów, które sobie upatrzyłam. Koniec. Zaciskamy pasa. Jestem wściekła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
*Przesądne dziecię jestem. I odpukać w niemalowane.
58. Stabbing the Drama
28.08.2009 :: 20:39 | Link | Komentuj (3)
Jako "najkrótszy posiadacz prawa jazdy w domu" (3 lata) zostałam poproszona o testowanie przerobionego wjazdu na nasze poddomowe miejsce na samochód (garaż jest, owszem, ale nie na te auto). O ile parkowanie (tyłem) w tamto miejsce nieprzebudowane zajmowało mi niewątpliwie niecałą minutę, to z nowym pieprzyłam się przez co najmniej pięć. Co powodowało u mnie wprost proporcjonalny wzrost wkurwu do czasu, jaki upływał. A czemuż to? A temuż, że JA TAM STAWAŁAM BEZ PROBLEMÓW. Po jednym skręcie kierownicy, zgrabnie, bezkolizyjnie i szybciutko. Więc wraz z moim wkurwem na auto (bo jest za duże - irracjonalne, bardzo, bo jest małe), na siebie (bo nie umiem stanąć szybko - irracjonalne, bo ważne, że stanę, a nie w jakim czasie) oraz na przebudowany wjazd (bo to jego wina! - irracjonalne, bo musi być dach zrobiony i wyjścia nie ma) wkurwiał się na mnie mój Tata szanowny. Tyłem stanęłam (W KOŃCU), przodem - ni chuja. Wkurwiona jeszcze bardziej - wysiadłam. Tatuś, mądry, postanowił pokazać, że on to sobie poradzi. Wjechał tyłem w czasie nieco krótszym od mojego, przodem, po pięciu minutach kręcenia po naszej uliczce i przejechaniu słupkiem po zderzaku, też wjechał, ALE... ale wysiąść ni chuja. Nie mówiąc już o zahaczniu słupka.
Zasugerowałam wysiadanie przez bagażnik i wściekła wróciłam do siebie.
A wniosek wysnuty z tego parkowania? Usuwamy krzaczek, którego pozostawienie było postulatem Mamy. Wtedy będzie dużo miejsca i wjadą wszyscy, jak tylko im się podoba. Tym bardziej, że wiecznie Golfa małego mieć nie będziemy z Mamą i jak pojawiłoby się coś większego, to stawanie tam byłoby niemożliwe. A krzaczek dla Mamy jest niczym, przy wizji nieodśnieżania auta w zimie.
Tylko po co tyle nerwów?
Dobry humor, który wrócił był, prysł, gdy po powrocie z zakupów butowych (miałam kupić piękne, skórzane "baletki" w kolorze turkusowym, ale była już tylko para białych [fe!] o numerze 37 [fefe!], a zakupiłam sobie wreszcie nowe Adidasy), z Tatą miał miejsce taki oto dialog:
T: A co to?
Ja: Adidasy!
T: Taa?
Ja: Oryginalne, za moje ciężko* zarobione pieniądze!
T: Oryginalne i takie brzydkie?
To byłoby nic, gdyby nie to, że dodał "mam nadzieję, że nie będziesz przy mnie w nich chodzić". Powiedziałam, że owszem, będę, bez przerwy, po domu też! Wrrrrr!
*no dobra, nie ciężko, bo pisać lubię, temat mi "siadł", a jeszcze mi za to płacą ^.^
